Prezentacja Flashstrona głównaJan Rybowiczgaleriaaktualnościo mniekontaktlinkilisty z daleka i z bliska
tabletki ze słów
oficjalna strona poświęcona życiu i twórczości Jana Rybowicza
nota biograficzna
dorobek literacki
wspomnienie
Rybowicz inspiracją
do poczytania - liryka A-J
do poczytania - liryka K-R
do poczytania - liryka S-Ż
do poczytania - proza
myśli w słowach
varia
dorobek literacki
Jan Rybowicz jest autorem czterech tomów opowiadań:
  • Samokontrola i inne opowiadania (Warszawa 1980),
  • Inne opowiadania (Kraków – Wrocław 1985),
  • Wiocha Chodaków (Warszawa 1986),
  • Czekając na Becketta (Łódź 1991)
i trzech zbiorów wierszy:
  • Być może to (Warszawa 1980),
  • Wiersze (Kraków 1986),
  • O kay (Warszawa 1990).
 
Samokontrola i inne opowiadania
Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1980
Spis treści:
  • Najpiękniejsze opowiadanie świata
  • Zmartwychwstanie mojego dziadka
  • Moja babka ze strony matki
  • Bal u Gomolonek
  • Babka Alojza
  • Zalotnica niebiańska
  • Na piechotę dookoła świata
  • Ja im jeszcze pokażę
  • Rzeź niewiniątek
  • Jak zostałem pisarzem
  • Samokontrola
  • Jestem sam swoim szefem
  • Rezerwat dla intelektualistów
  • Pisanie, książka, poeta jak kolor niebieski
  • Opowiadanie bałwana
  1. Dziewczyna, z którą pracowałem
  2. Pies arystokrata
  3. Sobotni wieczór
  4. Jan Rado
  5. Sławomir Rzepa
  6. Pani Rado i …
  7. Znowu się zaczęło!
 
Inne opowiadania
Wydawnictwo Literackie Kraków – Wrocław 1985
Spis treści:
  • Diabeł z Chodakowa
  • Święty z Chodakowa
  • Pragnienie ogniska
  • Godzina prawdy
  • Mistrz mistrzów
  • Monolog
  • Wyznawca Fufu
  • Dziennik alkoholika niepoprawnego
  • Sodomita
  • Worth
  • Najnowszy testament
  • Zmowa mężczyzn
  • Szkic do autobiografii
  • Wywiad
  • Artyści prowincjonalni
  • Gdzie jest ten kraj?
  • Zwariować z życia
  • Szkic do autobiografii (2)
  • Stara miłość nie rdzewieje
  • Listy do Elżbiety
 
Wiocha Chodaków
Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1986
Spis treści:
  • Pazerny i gorliwy
  • Piesiu
  • Filozof wiejski
  • Zew ziemi
  • Tatuś i córeczka
  • Polowanie na Monikę
  • Atak szału
  • Spróbuj, jakie to dobre
  • Nienawiść
  • Wszystkie odmiany śmierci
  • I przyszedł szatan…
  • Jako i my odpuszczamy
  • Wiocha Chodaków
  • Dzień, w którym Pan Bóg zakpił ze mnie
  • Nie matura, lecz chęć szczera
  • Wybory w Chodakowie
  • Mysz
  • Próba ognia i śmierci
 
Czekając na Becketta
Wydawnictwo Łódzkie Łódź 1991
Spis treści:
  • Mężczyzna i kobieta
  • List do Kostuchy
  • Przewodnik
  • Czekająca na Becketta
  • Wydobycie broni
  • On nie chce się bawić
  • Neofita
  • Pan Bóg, pisarz i kobieta leciutkich obyczajów
  • Tablica Mendelejewa
  • Wyjście z ciemności
  • Ostatnia szuflada
  • Starucha
  • Zwiadowcy piekieł
  • Pani Nic
  • Następca
  • Dwa zdania plus jedno
 
Wiersze zebrane
Tarnowskie Towarzystwo Kulturalne Tarnów 1995
 
(Wydanie zawiera utwory z trzech tomów opublikowanych za życia Jana Rybowicza.)
 
Spis treści:
Z tomu Być może to:
  • Cała światowa literatura
  • Tabletki ze słów
  • Inna materia
  • Ten wiersz napisałem ja
  • Świadomość
  • Wiersz o płaczu
  • Naturalny proces rozwoju umysłowego
  • Studiując zen
  • Mój zen
  • Spokój
  • Spoiwo życia
  • Wszystkie samochody są równe
  • Oferta handlowa
  • Co ja robię przed zaśnięciem?
  • O jesieni wiersz
  • Być może, być może…
  • Jeśli
  • Wszystko jest okej
  • Akt miłosny albo Życie
  • Radość życia
  • Zgodliwość
  • Jednoczas
 
Z tomu Wiersze:
  • Bzowy moloch
  • Młyny boże
  • Odwet pozorów
  • Rozdrażnienie
  • Nad rzeką życia
  • Dzień kapitulacji
  • Kompot z rabarbaru
  • Na cóż czekamy?
  • Rozdwojenie prawdy
  • Po
  • Wolność
  • Udawaj
  • Sprostowanie
  • Oświadczyny
  • Jak daleko do Jeruzalem?
  • Ani jednej myśli
  • Taki wiersz
  • Ze snu obudzony
  • Moja cudowna nauczycielka
  • Cóż mnie i Tobie?
  • Znak
  • Mówi mądrość
  • Dobra wiadomość
  • Żydowski poeta
  • Zniechęcenie
  • Stary poeta i Zuzanna
  • Debiut poetycki
  • Wypady do wieczności
 
Z tomu O kay:
  • Życiorys
  • Podczas gdy on
  • Prośba
  • Pytania
  • Zmarmurowieć
  • Awantura
  • Narkotyki, narkomani, narkomanie
  • Trzeba żyć
  • Martwa natura
  • Istota pisania
  • Jedyny ratunek
  • Oni
  • Historia jednego wiersza
  • Już nigdy nie będziemy kochać tak jak wtedy
  • Mówi Krystyna Białotarska
  • Wyobraźnia
  • Wyjście z obłędu
  • Nie wiem
  • Nie bój się kobiet
  • Erotyk
  • A ona cicha
  • Anioł śmierci
  • My Polish Tao
  • Dojrzałość
  • Róża jest kogutem
  • Drogowskaz
  • Cokolwiek zrobisz
  • Najważniejsze jest
  • Inne wiersze
 
 
W 2005 roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Adam Marszałek   (Toruń) Dobra wiadomość. To polsko-rosyjskie wydanie (wybór i przekład: A. Bazilewskij) zawiera opowiadanie Mistrz mistrzów pochodzące z tomu Inne opowiadania oraz 73 wiersze Jana Rybowicza.
 
 
 
Jako zachętę do sięgnięcia po poezję Jana Rybowicza chciałabym przytoczyć artykuł autorstwa Józefa Barana Zmartwychwstać w przebiśniegach (Gazeta Krakowska 1995, nr 269, s.14).
 
Był pisarzem niepokornym, poza wszelkimi układami, mieszkającym w podtarnowskiej wsi Lisia Góra. Jego poezja to krzyk samotności…
 
Zmartwychwstać w przebiśniegach
 
Na kolorowej okładce Wierszy zebranych Jana Rybowicza – fotografia liliowych przebiśniegów wystrzelających z ziemi przysypanej zeszłorocznymi liśćmi. Kto zna choć trochę twórczość tego przedwcześnie zmarłego, niezwykle utalentowanego pisarza z Lisiej Góry (żył w latach 1949-1990), może żachnąć się, że były to utwory ostre, pieprzne, kolczaste raczej niż kwieciste…
  Tak sobie w pierwszej chwili pomyślałem, gdy kartkowałem ten świeży jeszcze egzemplarz, może sygnalny, przesłany mi z Tarnowa. Książka, edytorsko starannie wydana, zawiera wszystkie utwory z trzech tomików opublikowanych za życia autora, który znany był przede wszystkim jako prozaik. Przypominam, że niektóre jego opowiadania były tłumaczone na rosyjski, niemiecki i angielski i że zostały wydane w czterech zbiorach: jeden z nich ukazał się już po śmierci, podobnie jak opasły 500-stronicowy tom opowiadań przełożonych na rosyjski, z którym tłumacz Andrzej Bazylewskij zdążył… na pogrzeb Janka.
  Więc przebiśniegi na okładce, te czyste pierwsze kwiaty wiosenne, to może lekka przesada?
  Dodajmy do tego złą sławę skandalisty i bywalca mordowni „Lisiogórzanka”, anarchizującego opozycjonisty internowanego do Załęża za publiczne lżenie PZPR i pisemne, na kopertach przesyłanych także mnie, odsyłanie przywódców partyjnych do Kobierzyna. Dodajmy niekonwencjonalny styl życia, różne wariackie zagrania… Za tym wszystkim jednakże – jak słusznie zauważa w posłowiu do tomu dyrektorka Wojewódzkiej Biblioteki w Tarnowie Zofia Rogowska – krył się „wielki, nieśmiały samotnik, pokrywający hardością, czasem wręcz agresywnym zachowaniem ogromną, głęboko ukrywaną wrażliwość i potrzebę miłości”. Delikatna, subtelna dusza w otoczce rubasznego czerepu.
  Jeśli spojrzeć pod tym kątem na lirykę Rybowicza, to ci, którzy go znali z ostrych opowiadań, odkryją tu dla siebie trochę innego twórcę, skupiającego się na trzech kluczowych problemach: odniesieniu do miłości, Boga i literatury. Rybowicz pisze wręcz w jednym z wierszy pt.: Inna materia: Bo jest przecież jeszcze/inna materia/Ta, z której zbudowane są/nasze sny/(…)I nasze marzenia…”
  Ten jeden z najciekawiej zapowiadających się, choć – niestety – tylko częściowo spełnionych powojennych talentów literackich, nie był w życiu człowiekiem szczęśliwym. Za swoją wrażliwość i wyostrzone widzenie rzeczywistości, połączone z nieumiejętnością przystosowania do społecznego „się” (robi „się”, żyje „się”, mówi „się” – jak wszyscy) zapłacił wysoką cenę. Poezja Rybowicza nacechowana jest ogromną intensywnością przeżycia, mówi wiele o tych kosztach własnych, autentycznym cierpieniu i próbach pogodzenia się z losem i Bogiem za pośrednictwem filozofii zen, czy tej przejętej z psalmów Kochanowskiego:
 
  Cokolwiek zrobisz,
  będzie dobrze.
  Panie Boże-
  mówiąc najogólniej.
  Cokolwiek ześlesz mi:
  Chorobę albo śmierć,
  dobrobyt, nędzę
  Nie będę się sprzeciwiał.
  Ani razu
  (…)
  Cokolwiek robisz, jest okay.
  Najlepiej
  Rób co chcesz,
  wszystko przyjmę zawsze.
 
  Jakkolwiek poezja nie dorównuje bogactwem skali i wyrażanej ekspresji znakomitej, sugestywnej prozie Janka, to jest swoistym komentarzem do jego twórczości i dobrze, że została zebrana w całość i wznowiona przez Stanisława Potępę z Tarnowskiego Towarzystwa Kulturalnego.
  Jeśli zważyć z jakiej materii życia powstawały czyste, wyraziste metafory i myśli samotnika z Lisiej Góry, uratowane w poetyckiej formie, to obraz przebiśniegów na okładce Wierszy zebranych wydaje się wyjątkowo celny…
Józef Baran
 
 
I jako uzupełnienie – fragment artykułu Stanisława Potępy Wiersze zebrane Jana Rybowicza (TEMI 1995, nr 50, s.13).
 
 
  Jan Rybowicz zmarł 21. października 1990 w wieku 41 lat. Pisarze nie powinni umierać w tym wieku, to jest czas największych dzieł, ostatecznego spełnienia. Niektóre ostatnie opowiadania Rybowicza zapowiadały wręcz wielkość – oszczędnością języka, siłą wizji i przesłania, następny tom opowiadań mógłby mu dać pierwszoplanowe miejsce w literaturze, nie tylko polskiej. Nie chciał się leczyć, w końcu serce pękło.
(…)
  Jan Rybowicz, to niemal dosłowny życiorys „wyklętego poety”, jak z Bruno-Milczewskiego, Stachury i Wojaczka, pisarza zdobywającego uznanie i szlify literackie wręcz z nożem w ręku. Bałaganiarskie życie, lektury Joyce`a, Faulknera i kufel piwa, flaszka i rozpaczliwa samotność w tłumie, kobiety za szybą i gorycz porażek, i tryumfy niemal przez łzy. Jednak równocześnie hardość aż odpychająca, jakby chodził z siekierą w ręku, a czasami poezja tak czuła, że aż przestraszona sobą.
  Kto chce poznać jego życie od środka, bezsenne noce, kiedy słyszał młyny boże, skacowane poranki, kiedy z promieniami wpadały do okna bzy, musi przeczytać te wiersze. Tam jest osobisty i najgłębszy, prawdziwy i bezbronny, odsłania się do końca, ponieważ nie była to poezja szlifowana, konstruowana, to były eksplozje, iluminacje. Wiersze to były dla niego tabletki przeciwbólowe, traumatyczne zabiegi, którymi leczył rany. Sam zresztą przyznał, że „wiersze to jest taki najwyższy poziom umysłu. Później spadasz niżej i piszesz prozę”.
  W wierszach pisał niemal wyłącznie siebie, pieczętował dni, momenty, utwierdzał się w istnieniu. Oto jego radość życia:
 
  Radość życia płynie z obecności
  drugiego człowieka,
  i zupełnej samotności.
  Radość życia daje alkohol
  i absolutna wstrzemięźliwość.
  Kobieta obok – to też coś,
  ale umiej być radosny,
  gdy żadna nie zechce
  na ciebie nawet spojrzeć.
  Pisanie grubej książki,
  ach jaka to radość życia.
  Ale byłem raz równie szczęśliwy,
  gdy paliłem w piecu, kartka po kartce,
  …
 
 Poezja była dla niego jak pochodnia, zapalana do rozświetlania ciemności, była refleksją, błyskiem samowiedzy, opowiadał sobie samemu własne życie „na najwyższym poziomie umysłu”, to było lustro bez tafli, zwierciadło z kartki papieru.
  Są to wiersze lepsze i gorsze, zawsze jednak jak lancetem krojące do bólu, miały przecież oczyszczać i pewnie oczyszczały. Dlatego też chyba poprzestawał na pierwszej wersji, co nieco ustawianej i poprawianej, nie kształtował ich miesiącami, nie wyszukiwał słów, nie cyzelował konstrukcji. To nie o to chodziło, te wiersze to był jego osobisty dziennik poetycki, zapis oglądu własnego miejsca, teraz, dzisiaj, w tym momencie życia. Wiersze budowane były wprawdzie w sytuacje i obrazy, ale Rybowicz nie silił się na „poetyckość”, używał słów jak najprostszych, lekko przystruganych, jest to niemal proza wierszem, ale podniesiona rytmem o szczebel wyżej, i co najważniejsze, te wiersze żyją.
  Jest w nich cały los autora, jest to najszczersza autobiografia, lepsza od jego Innych opowiadań, autoportret słowami malowany, jak sam mawiał. Niezbyt chwalone za życia poety (szczególnie przez kolegów poetów), wiersze te jednak zachowały siłę autentyczności i bronią się prawdą ludzkiego losu.
(…)